Od zawsze mój dom był pełen zwierząt, wychowałam się wśród ludzi związanych ze zwierzętami, taki jest mój świat.
Zwierzęta są wspaniałymi przyjaciółmi i dzięki nim spotykamy i poznajemy mnóstwo wspaniałych ludzi.

Przyjaciel to ktoś, z kim dobrze się znamy, doskonale rozumiemy i szanujemy nawzajem. Aby to działało, podstawową kwestią jest dobra komunikacja. Zwierzęta z nami rozmawiają, choć pozornie w inny sposób niż my, i choć są od nas różne, są jednocześnie bardzo do nas podobne. "Mówią" trochę inaczej, myślą trochę inaczej, ale czują tak samo jak my, a czasem nawet bardziej. Mają w sobie mnóstwo pozytywnej energii i empatii. Możemy się od nich wiele nauczyć. Praca z nimi sprawia wielką radość, tym bardziej pomoc w budowaniu więzi i zrozumienia pomiędzy nimi a ludźmi. Dzieląc się swoją wiedzą staram się codziennie choć trochę sklejać dwa światy -  świat ludzi i świat zwierząt. Moim celem jest przyczynić się do tego byśmy wszyscy razem żyli w jak najlepszych relacjach i jak najlepszym samopoczuciu.

Konie

Od szkoły podstawowej uczyłam się jeździć konno. Już wcześniej trenowałam wiele różnych sportów, chodziłam do szkół sportowych, jeździłam na obozy - ale konie wygrały. Gdy tylko mogłam podjąć samodzielną decyzję, stały się najważaniejsze. To sprawiło, że zaczęłam się interesować wszystkim, co z nimi związane. Dosłownie wszystkim - od opieki i treningu do podkuwania włącznie.

Jeszcze w szkole podstawowej zaczęłam pracować przy koniach jako wolontariusz, od studiów pracowałam w wielu stajniach z młodymi końmi, końmi rekreacyjnymi i sportowymi, zarówno w jeździe klasycznej jak i westernowej.

Oprócz podstaw klasycznego dressage'u i jazdy w stylu western uczyłam się naturalnych metod pracy z końmi. Ukończyłam kurs pierwszej pomocy u koni, uczestniczyłam także w kursie na sędziego PZJ.

Mój własny koń, którego sama układałam i ujeżdżałam od początku, dał mi swoje wielkie serce i duże możliwości nauki.

Psy

Na szczęście w moim domu zawsze były psy. Oprócz psów miałam koty, papugi, świnki morskie, chomiki i myszki. Nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt, a przede wszystkim nie wyobrażam sobie domu bez psów. Już jako kilkuletnia dziewczynka, ku zdumieniu wszystkich, usiłowałam je szkolić zgodnie z dostępną mi wtedy książką. Nie umiem odpowiedzieć, skąd to się u mnie wzięło, ale najwyraźniej było we mnie od początku. Już wtedy męczyłam wszystkich w domu, aby pojechali ze mną na wystawę psów. Niedługo później, wciąż jako dziecko, na wystawy zaczęłam jeździć sama, a jeszcze chwilę później z grupą sportową. Jeździliśmy na pokazy szkolenia psów z posłuszeństwa i agility, i na zawody. Oczywiście ja z moimi psami. Siłą rozpędu zapisałam się na staż do ZKwP, po którym kilka lat później zdałam egzamin instruktorski. Startowałam w różnych dyscyplinach, z jednym z moich psów - z Guldenem - dwukrotnie uzyskaliśmy tytuł vice mistrza Polski w Obedience. Od lat jako instruktor prowadzę zajęcia praktyczne i teoretyczne, zarówno grupowe, jak i indywidualne. Pracowałam także z psami ratowniczymi. Uczyłam się pracy z psami użytkowymi i służbowymi. Oprócz tego zdałam egzamin na asystenta sędziego kynologicznego prób pracy i eksterieru. 




Copyright AnimalCoachAJ©2000-2015

Doświadczenie
i wykształcenie

Ukończyłam studia na SGGW w Warszawie, Naukę o Zwierzętach, dodatkowo uczyłam się w studium weterynaryjnym. Pracując przez jakiś czas w lecznicy weterynaryjnej, oraz jako petsitter zajmując się psami, a także przy koniach utwierdziłam się w przekonaniu, że powinnam dalej iść w stronę psychologii zwierząt. 
Prócz codziennej pracy w stajniach miałam przyjemność pracować przy koniach podczas inscenizacji bitwy pod Grunwaldem i Oblężeniu Malborka. Miałam także okazję pracować z moimi psami na planach filmowych.  Poznałam pracę psów użytkowych i służbowych, w tym ratowniczych. 
I miałam szczęście trafić na doskonałych trenerów - ludzi o wielkim doświadczeniu i pasji, którzy nauczyli mnie dbać o bezpieczeństwo w mojej pracy, myśleć i przewidywać oraz zwierzęta, które nauczyły mnie widzieć, słyszeć i rozumieć.
Od dziecka chciałam być weterynarzem, ale z czasem odkryłam, że leczenie dusz jest zdecydowanie właściwszym dla mnie zajęciem. Ponieważ jednak dusza i ciało są nieodłącznymi elementami, ukończyłam kurs zoofzijoterpii.
Całkiem prywatnie, jak zawsze mój dom pełen jest zwierząt, od kilkunastu lat towarzyszą mi wciąż te same dwa koty i nieduża domowa wataha ucząca mnie relacji w stadzie ;)